Witajcie, przeszłe czasy



Pamięć jest miejscem niezwykłym. Obrazy i dźwięki chwil, które złożyły się na nasze dotychczasowe życie, skrzętnie zapakowane, ukryte, z ograniczonym dostępem. Do czasu. Przeskoczy jakiś elektron (albo i więcej) i nagle jak diabeł z pudełka wyskakuje obraz z przeszłości. 

Tym razem wyskoczyła piwnica (jedna z wielu, ale innych nie jestem w stanie w tym momencie wydobyć z tejże pamięci, odtworzyć) starej kamienicy, w której spędziłam dzieciństwo. Nie wiem, czy potrafię ją opisać tak jak pamiętam. Po pierwsze: bardzo głęboko położona. Gdyby policzyć prowadzące w dół schody to byłoby chyba znacznie więcej niż kilka pięter. Pod drugie: sucha, czysta, o wysokim sklepieniu (z 7 metrów?) oraz dostępie świeżego powietrza z ulicy. Wewnątrz tej komory, wyłożonej starymi cegłami było pięć drewnianych, ówcześnie postawionych komórek (czyli tyle ile mieszkań w kamienicy). Nie zajmowały całej powierzchni. Pozostało wystarczająco dużo miejsca, żeby można się bawić z innymi dziećmi. Marzyłam o tym, ale rodzice nie pozwolili, nie miałam prawa sama tam schodzić! I były oczywiście schody prowadzące do tego miejsca pożądania. Strome, kręte, bez poręczy, często bez światła. Dziwne, że nikt z tych schodów nie spadł i nie połamał się. Naprawdę pokonanie schodów było nie lada wyczynem dla dziecka. Ponadto osoba przebywająca na dole łatwo mogła zostać uwięziona przez kogoś, kto zamknąłby drzwi na górze (naumyślnie lub przypadkiem). Oczekiwanie tydzień lub więcej zanim jakiś sąsiad zejdzie do piwnicy po cokolwiek nie byłoby dobrym doświadczeniem. Na szczęście tak się nie stało, ale sama myśl mnie przerażała. Teraz nie umiałabym mieszkać w domu dysponującym średniowieczną (omalże) piwnicą. Nie miałam pojęcia, że to wszystko pamiętam tak wyraźnie. Dlaczego akurat ten obraz został przywrócony? Co jeszcze ukrywa moja pamięć? Bo na pewno nie to, co mi się wydaje, że pamiętam.

Komentarze