Walentynka totalna




Niektórzy ciągle jeszcze sarkają na ten dzień, że święto komercji, że kicz, że nie wywodzi się z naszej narodowej tradycji, że kopiujemy obce wzorce itd. I nawet jeśli jest w tym trochę racji, to i tak Walentynki radzą sobie nieźle. Czy warto się spierać, zaperzać? Moim zdaniem nie chodzi o to, co myślimy o Walentynkach, tylko co myślimy o miłości. Ile osób tyle definicji, przekonań, wyobrażeń. Nie da się ukryć, że jest ona najważniejsza w naszym życiu. Cóż więcej pisać? Jeśli nie pogniewacie się, to przyjmijcie tą drobną karteczkę na znak mojej miłości do wszystkich blogerek i blogerów :)




Nawiasem mówiąc św.Walenty to również patron szaleńców. Szalone? Jednak jest to o tyle wytłumaczalne, że w mózgu człowieka zakochanego wydziela się m.in. dopamina, która zniekształca obraz ukochanej osoby (u chorych psychicznie też występuje zniekształcenie rzeczywistości przez omamy, halucynacje). Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wpisała stan zakochania na listę zaburzeń, nawyków, popędów (por. ICD-10).

No ale stan zakochania jest czym innym niż miłość. Ktoś zechce dokończyć zdanie: bo miłość to...?


Komentarze