Kurzołapki


"Doprowadzenie domu do porządku daje radość! 
Proces dochodzenia do tego, jaki mamy 
stosunek do posiadanych rzeczy, które spełniły swój cel, 
wyrażenie wdzięczności i 
pożegnanie się z nimi, 
to tak naprawdę badanie swojego wnętrza, 
rytuał przejścia do nowego
 życia"
.
[Marie Kondo Magia sprzątania]


Ekstremalna japonka zrobiła biznes na rozwinięciu zdania "sprzątanie przez wyrzucanie" w małej książeczce. Książeczka zrobiła karierę ale...czy na pewno zasłużenie? Mam wątpliwości, jednak przedświąteczny czas to dobry okres na odgruzowanie domu z tego wszystkiego co zbyteczne, m.in z łapek na kurz, stojących na pólkach. I o tym będzie ten post. O refleksji przy sprzątaniu.


słoniki na szczęście




W pokoju pełno pólek z książkami. na jednej z nich stoją gęsiego, według wielkości trzy kurzołapy. Słoniki. Nikt w domu nie pamięta, skąd się wzięły. Różni je wiele: ciężar, wielkość, materiał, z którego są zrobione. Największy, koloru czekolady jest najlżejszy. Wyrzeźbiony w jakimś afrykańskim drzewie pachnącym, nazwany został Brunonik (skrót od brązowy-słonik). Środkowy jest o połowę mniejszy, ale bardzo ciężki. Imię Zielonik wskazuje na jego kolor; zielony jaspis. I wreszcie Malutki, porcelanowe maleństwo, które, żeby trzymać swoją trąbę w górze, musiało usiąść na ogonku. Wszystkie trzy stoją spokojne o to, że ich miejsce jest tutaj. Dlaczego? Tyle razy były brane do ręki i odkurzane, że powinny dawno zostać wyrzucone. A jednak tak się nie stało. Mają swoje imiona, sprawiają radość. One też zasługują na szczęście.
Pytanie kończące ten wpis:
Czy przedmiotom należy nadawać imiona? Zapytać trzeba dzieci. One wiedzą.

Komentarze